Idziemy do
sklepu po nowe życie, dookoła słyszę gulganie i śmiejąc się
zastanawiam czy wylądowałam w Anglii czy Holandii. Ludzie
rozmawiają ze sobą w zabawnie brzmiącym zaśpiewie. A
najzabawniejsze jest to, że nic kompletnie nie rozumiem. Idziemy z
Dani do sklepu, na nasze pierwsze od pół roku zakupy, zakupy w
zupełnie innym wymiarze. Wszystko wydaje się jednocześnie dziwne i
przyjemne. To uczucie towarzyszy mi już od kilku tygodni i chyba
sama nie umiem go dokładnie nazwać. Lekko oszołomiona jeszcze po
podróży i dość silnych emocjach pląsam między regałami.
Przypomina mi się moje pierwsze spotkanie z Dani i zakupy jakie
robiłyśmy wspólnie po raz pierwszy. Nie miałam kompletnie żadnego
pomysłu na jedzenie, co kupić. Oszołomiona snułam się między
regałami jak dziś. Zmieszane emocje wciąż wypełniały moją
głowę. To było takie dziwne...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz